Nerwy poniosły zawodnika

Do niecodziennej sytuacji doszło w Gdańsku. Chińczyk Wei Shihao uszkodził samochód trenera Unii AZS AWFiS. Sprawą zajmuje się już policja.

Z tego powodu 24-letni gracz nie pomógł walczącej o awans do Superligi Unii. Chińczyka zabrakło w półfinałowym meczu z KS Dekorglass Działdowo.

Wszystko przez pieniądze

Co było powodem całego zamieszania? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o… pieniądze. Wei Shihao otrzymywał miesiąc w miesiąc, zgodnie z umową, kilka tysięcy złotych. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że zagraniczny tenisista stołowy zapragnął wypłaty ustalonych środków za kolejne miesiące, czyli za maj i czerwiec.  − Wei Shihao najpierw szantażował, że jeśli nie dostanie pieniędzy „z góry” to nie zagra w play-off. Próbował go przekonywać kapitan drużyny i indywidualny mistrz Polski Patryk Chojnowski, ale Chińczyk nie zgodził się na występ – mówił trener Unii Piotr Szafranek, cytowany przez portal superliga.com.pl.

Akt wandalizmu

To jeszcze nie koniec, bo nie dość, że zawodnik nie obraził się na klub i nie pomógł drużynie, to jeszcze zemścił się na trenerze gdańszczan. − Co więcej, zaraz po naszym wyjeździe jakimś przedmiotem zarysował mi całą prawą stronę nowego samochodu, ukradł nakrętki na wentyle i próbował spuścić powietrze. Nie wiedział, że jest monitoring i wszystko zostało nagrane – dodał szkoleniowiec klubu walczącego o grę w Superlidze. Chińczyk był bardzo ważną częścią zespołu. W tym roku był liderem Unii. Wygrał 28 spotkań i tylko sześć razy musiał uznać wyższość rywala.

Nie pierwszy raz

Po tym zdarzeniu Chińczyk wyjechał z Polski do Chorwacji. Nagranie z monitoringu trafiło do policji, a gracz zostanie przesłuchany, gdy wróci do Polski. Co ciekawe w przeszłości zdarzały się już problemy z tym zawodnikiem. I to całkiem niedawno. Rok temu również we francuskim klubie Stella la Romagne domagał się wypłaty całego wynagrodzenia. Teraz nie wiadomo, jaki będzie finał całego zajścia i jakie konsekwencje poniesie Wei Shihao. Zawodnik ma ważny kontrakt z klubem z Gdańska także na przyszły sezon…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *